W drodze....
Na dworcu w dong hoi byłyśmy przed 9 rano. Sprawdzamy cennik- podróż vinh- dong hoi (którą odbyłyśmy dzień w wcześniej) kosztuje 85 000 VND. To dlaczego my zapłaciłyśmy aż 200 000 VND? Nawet w kasach na dworcu potrafią nas oszukać....
Czekamy.... Chcemy kupić w kasach bilet do Ho Xa, która znajduje się tylko 11km od tuneli w Vinh Moc, ale panie kręcą głową. Mozemy kupic przejazd do Hue, czyli jakieś 70 km dalej. Decydujemy się, że bilet kupimy u kierowcy.
Godzina 10.00 przyjeżdża autobus do Hue. Pytamy się, czy zabierze nas do ho Xa. Kierowca idzie do kas, rozmawia z paniami, wraca do nas i mówi, że nie. Autobus jest pełny "bus is full". Ja widzę 10 pustych miejsc, ale dyskusja z nim nic nie daje. On odjeżdża, a my czekamy dalej...
15 min pozniej podjeżdża następny autobus do Hue. Decydujemy, że dopiero jak ruszymy, to powiemy, gdzie chcemy jechać.
Ruszamy, wyjeżdżamy z miasta, pan podchodzi do nas po opłatę, mówimy mu, że jedziemy Ho Xa. On pokazuje banknot 100 tys. Upewniamy sie czy to za 4 osoby. Okazuje się, że za jedną. Chce więcej niż panie na dworcu za 2x dłuższą podróż! Nie zgadzamy się. Nikt nie będzie nas oszukiwać...!
Zostajemy wyrzucone z autobusu. Plecak na plecy i próbujemy złapać stopa... Kierowca z naganiaczem nie odjeżdżają. Dzwonią gdzieś. Spoglądają co chwile na nas. Naganiacz uśmiecha się do nas, przywołuje nas ręką, na palcach pokazuje nową cenę za przejazd. Nadal za dużo. Negocjacje trwają. 5 minut później wchodzimy z satusfakcją do autobusu- no chociaż raz nas nie oszukano...
W Ho Xa próbujemy złapać stopa do vinh moc. Zatrzymują się panowie na skuterach- mogą nas podwieźć. Ale 4 dziewczyny chyba nie zmieszczą się na jeden motorek... Po 3 km udaje nam się coś złapać... Radość !
W vinh moc oglądamy zdjecia z okresu wojny wietnamskiej, łopaty i kilofy, którymi tunele zostały wykopane. Korytarze tutaj były długie na 140km! Schodzimy do podziemi, naszym przewodnikiem jest dziecko urodzone w jednym z tuneli w tamtych czasach. Korytarze nie są na wzrost Europejczyków. Po 5 minutach kręgosłup boli od ciagłego zginania. Wgłębienie w ścianach 1 m x 1m to były sypialnie dla całych rodzin. Było tam tak ciasno, że jedynie można było siedzieć tam w kucki.
Wracamy do Ho Xa stopem- najpierw z chłopakami z Holandii, następnie z parą chińczyków, dalej prywatnym busikiem z trzema przemilymi Wietnamczykami, którzy nie chcą nas oszukać. Czyżby karma się odwróciła ...?






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz